Z lekkim warknięciem zeszłam z beżowej wilczycy. Moje ciemno zielone oczy błysnęły z zainteresowaniem, a uszy stanęły na sztorc.
-Oh, przepraszam. To ty pewnie Ty jesteś Cas? Tą no wiesz... nową taktyczką?- Przekrzywiłam lekko głowę i leniwie machnęłam ogonem.
-Tak to ja.-Cassidy wstała i otrzepała się.-A Ty kim jesteś...?-Zapytała niepewnie.
-Ja jestem Nero. Twoja nowa zwierzchniczka.-Odpowiedziałam jej.-Lepiej chodźmy do bazy.-Wymawiając te słowa ruszyłam przed siebie zgrabnie klucząc między gruzami budynków. Nawet nie spojrzałam w tył i nie sprawdziłam, czy Cassy idzie za mną. Byłam pewna, że tak.
Po kilku przecznicach kurz i pył zupełnie pokrył moje brązowe futerko sprawiając, że nabrało ono szarego odcienia. Nie odnotowałam dziś nadprogramowej aktywności w sektorze mojego patrolu. No... nie licząc Cas, ale ona się nie zalicza.
Po około godzinie spokojnego marszu dotarłyśmy na miejsce. Gigantyczny betonowy bunkier otoczony został ponad 7 metrowym murem.
-Jesteśmy.-Powiedziałam lakonicznie, a jakiś człowiek otworzył nam z wewnątrz bramy. Wkroczyłam do środka, a tuż za mną weszła Cassidy.
<Cass? Brak weny x'D)
sobota, 5 września 2015
Od Cassidy
Wilczyca stawiała swoje ciemne łapy na asfalcie. Przechodziła właśnie przez opuszczone miasto. Bloki mieszkalne były puste, niekiedy biło z kliku okien światło jednak nic nie wskazywało na jakieś oznaki życia. Droga przez, którą szła była popękana i pokryta warstwą pyłu lub piachu. Wieżowce były przekrzywione, widać iż bombardowane, bo nie mały kilku pomieszczeń. W niebiosach unosił się dym i zanosiło się na deszcz, który mógłby zmyć brud z tamtejszych ulic. Cassidy stanęła pod latarnią, która gasiła się i znów zapalała. Rozglądnęła się uważnie: nie było nic tutaj pożytecznego, ani ciekawego co mogłoby zwrócić jej uwagę. Przez drogę przebiegło kilka szczurów, a nad nią przeleciały ptaki, które kierowały się na zachód.
- Hmm? – Mruknęła samica i popatrzyła się za siebie. Znała bowiem zasadę z ptakami: gdy ptactwo się zrywa i leci szybko w drugą stronę to znaczy, że coś je wystraszyło. Na razie jednak nie widziała nic co mogło być zagrożeniem dla niej samej. Ruszyła powtórnie. Przenieśli ją do tak zwanej bazy „The Star Warrior” na pozycję stratega. Nie podobało jej się to za bardzo ponieważ w jej starszej bazie miała przyjaciół i znała bunkry jak własną kieszeń jednak postanowili, że potrzebna będzie przeniesiona.
- Może potrzebują większej pomocy? – Zapytała siebie samą i zaczęła snuć różne teorie na temat jej nowej bazy. Przeszła kawałek i znów się zatrzymała. Zmusiło ją to z powodu niejasnego dźwięku jakby targanie jakiegoś ciężkiego metalu. Szybko ukryła się w pobocznej uliczce, nosiła nazwę Schulerweg. Zza zakrętu ujawniło się dwoje ludzi oraz czwórka wilków. Dwójka ze zwierząt ciągnęła na skórze jakieś metalowe działo, było zbyt wielkie i grube jak na taką zwykłą broń. Nagłe koło nich przebiegł cień. Padł jeden człowiek. Kolejny raz cień przebiegł i powalił kolejnego człowieka. Zwierzęta puściły skórę, wszystkie stanęły wokół broni warcząc. Cassidy również postanowiła coś zrobić i nie zastanawiając się wybiegła do nich zakłopotana. ‘Przydały się te ćwiczenia’ pomyślała o grze aktorskiej jakiej kazał jej zagrać dowódca w starej bazie. Wiedziała, że tutejsze wilki mówią po niemiecku, ale bez kłopotu opanowała ten język:
- Pomocy! – Krzyknęła. Jeden z nich podbiegł do niej i spytał się:
- Co się stało? – Popatrzyła się mu w oczy i zaatakowała. Przegryzając tętnicę poplamiła się krwią, ale to nic. Teraz z czwórki została tylko dwójka, tamtego zabrał tajemniczy wilk z kolei wadera zabrała się za kolejnego wilka. Po ‘lekkiej’ jak ona to uznała szarpaninie wreszcie zabiła delikwenta. Teraz nikt nie został prócz tajemniczego wilka i jej. Nagle nieświadoma upadła. Rzuciła się na nią tajemnicza osoba. Teraz gdy leżała na grzbiecie, a wilk stał nad nią nadal nie widziała jego twarzy. Samiec bądź samica naprężył się i już miał zaatakować gdy Cas powiedziała:
- Ja do Star Warriors! – Zakryła łapami oczy by nie widzieć swojej śmierci jednak ta nie nadchodziła.
Aspen?
- Hmm? – Mruknęła samica i popatrzyła się za siebie. Znała bowiem zasadę z ptakami: gdy ptactwo się zrywa i leci szybko w drugą stronę to znaczy, że coś je wystraszyło. Na razie jednak nie widziała nic co mogło być zagrożeniem dla niej samej. Ruszyła powtórnie. Przenieśli ją do tak zwanej bazy „The Star Warrior” na pozycję stratega. Nie podobało jej się to za bardzo ponieważ w jej starszej bazie miała przyjaciół i znała bunkry jak własną kieszeń jednak postanowili, że potrzebna będzie przeniesiona.
- Może potrzebują większej pomocy? – Zapytała siebie samą i zaczęła snuć różne teorie na temat jej nowej bazy. Przeszła kawałek i znów się zatrzymała. Zmusiło ją to z powodu niejasnego dźwięku jakby targanie jakiegoś ciężkiego metalu. Szybko ukryła się w pobocznej uliczce, nosiła nazwę Schulerweg. Zza zakrętu ujawniło się dwoje ludzi oraz czwórka wilków. Dwójka ze zwierząt ciągnęła na skórze jakieś metalowe działo, było zbyt wielkie i grube jak na taką zwykłą broń. Nagłe koło nich przebiegł cień. Padł jeden człowiek. Kolejny raz cień przebiegł i powalił kolejnego człowieka. Zwierzęta puściły skórę, wszystkie stanęły wokół broni warcząc. Cassidy również postanowiła coś zrobić i nie zastanawiając się wybiegła do nich zakłopotana. ‘Przydały się te ćwiczenia’ pomyślała o grze aktorskiej jakiej kazał jej zagrać dowódca w starej bazie. Wiedziała, że tutejsze wilki mówią po niemiecku, ale bez kłopotu opanowała ten język:
- Pomocy! – Krzyknęła. Jeden z nich podbiegł do niej i spytał się:
- Co się stało? – Popatrzyła się mu w oczy i zaatakowała. Przegryzając tętnicę poplamiła się krwią, ale to nic. Teraz z czwórki została tylko dwójka, tamtego zabrał tajemniczy wilk z kolei wadera zabrała się za kolejnego wilka. Po ‘lekkiej’ jak ona to uznała szarpaninie wreszcie zabiła delikwenta. Teraz nikt nie został prócz tajemniczego wilka i jej. Nagle nieświadoma upadła. Rzuciła się na nią tajemnicza osoba. Teraz gdy leżała na grzbiecie, a wilk stał nad nią nadal nie widziała jego twarzy. Samiec bądź samica naprężył się i już miał zaatakować gdy Cas powiedziała:
- Ja do Star Warriors! – Zakryła łapami oczy by nie widzieć swojej śmierci jednak ta nie nadchodziła.
Aspen?
piątek, 4 września 2015
ROZKAZ KWATERY GŁÓWNEJ 4.09.2120
KWATERA GŁÓWNA
4.09.2120
BERLIN
ZA SPECJALNE ZASŁUGI I POMOC W PLANOWANIU MISJI SCHEME CASSIDY ZOSTAJE PRZENIESIONA NA POZYCJI STRATEG DO BAZY "THE STAR WARRIOR"
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
ROZKAZ KWATERY GŁÓWNEJ 31.08.2120
KWATERA GŁÓWNA
31.08.2120
BERLIN
31.08.2120
BERLIN
WRAZ Z PRZYBYCIEM OSTATNIEGO NAUKOWCA I ZAKOŃCZENIEM PRAC KONSERWACYJNYCH ZEZWALAMY NA ROZPOCZĘCIE DZIAŁALNOŚCI BAZY WYPADOWEJ "THE STAR WARRIOR"
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)